REKLAMA
Noclegów: 1
Biur podróży: 1
Opinii: 26
Użytkowników: 34
Samotny biwak na 8200 m

Samotny biwak na 8200 m
Nie za bardzo uÅ›miechaÅ‚o mi siÄ™ powtórzenie przygody sprzed lat na póÅ‚nocnej Å›cianie Matterhornu, gdzie z PalmosiÄ… całą noc przestaÅ‚yÅ›my w rakach na malutkiej póÅ‚eczce. Wtedy byÅ‚a to jednak normalna skaÅ‚a, zaÅ‚ożyÅ‚yÅ›my porzÄ…dnÄ… asekuracjÄ™, a tu nie miaÅ‚am nic, bo stare porÄ™czówki skoÅ„czyÅ‚y siÄ™ wczeÅ›niej na bardzo dziwnym przyrzÄ…dzie, a mianowicie na szabli Å›nieżnej wbitej w skalnÄ… szczelinÄ™. PodążaÅ‚am wiÄ™c do góry za Å›ladami.
W koÅ„cu pojawiÅ‚o siÄ™ pólko Å›nieżne. Zaczęłam kopać. Po dÅ‚uższej chwili zrobiÅ‚am niewielki grajdoÅ‚ek i na tym, niestety, musiaÅ‚am poprzestać, bo natrafiÅ‚am na skałę. ChciaÅ‚am wykopać wiÄ™kszÄ… dziurÄ™, coÅ› na ksztaÅ‚t jamy, co pozwoliÅ‚oby mi choć po części siÄ™ schować, ale ostatecznie udaÅ‚o siÄ™ zrobić tylko niewielkie zagłębienie. Sytuacja stawaÅ‚a siÄ™ naprawdÄ™ nieciekawa.

PoÅ‚ożyÅ‚am w zagłębieniu plecak i usiadÅ‚am na nim. ZaparÅ‚am siÄ™ rakami, bo mogÅ‚o mnie przeważyć na stronÄ™ ekspozycji. Nad sobÄ… wbiÅ‚am czekan, przywiÄ…zaÅ‚am siÄ™, wyciÄ…gnęłam butlÄ™ z tlenem i zrobiÅ‚am jej miejsce obok siebie. PomyÅ›laÅ‚am: „Nie ma co jeść, nie ma co pić, nie ma z kim pogadać,to chociaż sobie tlenem pooddycham.” Po rozpoczÄ™ciu oddychania przez maskÄ™ okazaÅ‚o siÄ™ jednak, że lodowata mieszanka z butli wywoÅ‚ywaÅ‚a u mnie skurcz tchawicy – czyli nawet z tego nie mogÅ‚am skorzystać. WbiÅ‚am tylko mocniej butlÄ™ w Å›nieg i zrobiÅ‚am z niej dodatkowÄ… „asekuracjÄ™”, bo jednÄ… miaÅ‚am już z czekana. Wtedy dotarÅ‚o do mnie, w jak dziwnym towarzystwie spÄ™dzÄ™ noc.
Å»eby jednak nie byÅ‚o mi markotno, to mniej wiÄ™cej po dwóch godzinach poczuÅ‚am nagle uderzenie, coÅ› mi po prostu spadÅ‚o na gÅ‚owÄ™. OkazaÅ‚o siÄ™, że to WÅ‚osi, którzy wracali ze szczytu! StaÅ‚o siÄ™ tak, ponieważ ani ja, ani oni nie mieliÅ›my zapalonych czoÅ‚ówek. Dlaczego ja siedziaÅ‚am przy wyłączonej, to można zrozumieć, ale dlaczego oni szli po ciemku, tego doprawdy nie wiem. Najzwyczajniej w Å›wiecie na mnie wpadli. ZresztÄ… caÅ‚e szczęście, że tak siÄ™ staÅ‚o, bo jednego wrÄ™cz zÅ‚apaÅ‚am, inaczej by chyba spadÅ‚. Dobrze, że nie pokaleczyÅ‚ mnie rakami i nie podarÅ‚ kombinezonu. Wtedy dopiero zapaliliÅ›my czoÅ‚ówki, popatrzyliÅ›my ze zdziwieniem na siebie, po czym oni zapytali: – Co tu robisz?! – Na co odpowiadam, że biwakujÄ™, bo nie zdążyÅ‚am dojść do szczytu. A oni na to: – Czy na pewno chcesz tu zostać?

 
« poprzedni artykuÅ‚   nastÄ™pny artykuÅ‚ »
Kontakt  |  Reklama