REKLAMA
Noclegów: 1
Biur podróży: 1
Opinii: 26
Użytkowników: 34
Królestwo wina, ptaków i surferów
 To miejsce niezwykÅ‚e nawet jak na AustraliÄ™. PóÅ‚wysep Fleurieu – zakÄ…tek, gdzie mogÄ… siÄ™ spotkać pingwiny, surferzy i rekiny. PiÄ™kny region, gdzie pije siÄ™ wino za darmo!
Australia. Samolot schodzi do lÄ…dowania. KoÅ„czy siÄ™ czerwona, pusta ziemia, nad którÄ… leciaÅ‚em od czterech godzin i zaczyna siÄ™ intensywny lazur morza, a wÅ‚aÅ›ciwie Zatoki Åšw. Wincenta. Kontrast – ogromny! Po spalonej, czerwieni australijskiego interioru ten błękit jest symbolem życia.Lotnisko w Adelaide poÅ‚ożone jest kilka kilometrów od centrum miasta i w niedzielÄ™ do centrum dojechać można w piÄ™tnaÅ›cie minut. Znajomi odbierajÄ… mnie z lotniska i wiozÄ… do swojego domu w starej dzielnicy Unley. Po drodze, już w okolicach domu wjeżdżamy w uliczki pokryte intensywnym fioletem kwitnÄ…cych wÅ‚aÅ›nie drzew jacaranda. Prawdziwa orgia barw.
Jak w bajce
Wieczorem omawiamy plany na najbliższe dni. ChciaÅ‚bym pojechać na poÅ‚udnie – na PóÅ‚wysep Fleurieu. To jedno z najÅ‚adniejszych miejsc w PoÅ‚udniowej Australii. Jest tu sporo wzgórz pokrytych lasem, w którym późnÄ… jesieniÄ… wprost roi siÄ™ od... rydzów i maÅ›laków. Tu też mamy Å‚agodne i w miarÄ™ ciepÅ‚e wody Zatoki Åšw. Wincenta. Na poÅ‚udniu póÅ‚wysep opÅ‚ywajÄ… chÅ‚odne wody najpotężniejszego prÄ…du morskiego Å›wiata, sÅ‚ynnych RyczÄ…cych Czterdziestek.

Na wschodzie zaÅ› znajdziemy potężne jezioro Aleksandrina zasilane przez uchodzÄ…cÄ… doÅ„ rzekÄ™ Murray, mocno jednak w ostatnich latach "skurczone" z powodu wieloletniej suszy. W swojej poÅ‚udniowej części jezioro tworzy zatokÄ™ Coorong – miejsce znane ornitologom caÅ‚ego Å›wiata. ZapomniaÅ‚bym jeszcze o pewnym drobiazgu: McLaren Vale i jego pysznym winie! Od tego zaczniemy zwiedzanie.

Rano budzÄ™ siÄ™, wychodzÄ™ na ulicÄ™ i... po kostki brodzÄ™ w kwiatach jacarand, które strÄ…ciÅ‚ nocny wiatr. Cudowny, fioletowo-amarantowy, miÄ™ciutki kobierzec, a nade mnÄ… ciemny błękit bezchmurnego nieba. Po prostu bajka!
W krainie wina

Teraz tylko Å›niadanie i wyruszamy. Najpierw odcinek czterdziestu kilku kilometrów do winiarnii Mc Laren Vale. Ta dolina to jedno z trzech centrów produkcji wina w stanie PoÅ‚udniowa Australia, obok Barossa Valley i Clare Valley.

Winnice to zasÅ‚uga emigrantów, którzy przywieźli szczepy winoroÅ›li i zapoczÄ…tkowali przemysÅ‚ winny w Australii. McLaren Vale jest stosunkowo najmÅ‚odszym z tych winnych obszarów, co wcale nie znaczy, że najgorszym. DominujÄ…ce jest w tej okolicy Shiraz (inaczej również nazywane Syriah). To cudowne, czerwone, bardzo aromatyczne wino ze zdecydowanÄ… nutÄ… malin, czarnej porzeczki, pieprzu i czarnej czekolady. Inne gatunki win czerwonych, popularnych w McLaren to Grenache i Cabernet Suvignon.
McLaren sÅ‚ynie też z biaÅ‚ego Chardonnay. Szczególnie aromatycznego, dojrzewajÄ…cego w dÄ™bowych beczkach oraz Suvignon Blanc. Po godzinie jazdy wylÄ…dowaliÅ›my w pierwszej winiarni – Chapel Hill. Niemal każdy producent win w Australii udostÄ™pnia w swoim miejscu wszystkie swoje wyroby do darmowej degustacji. WyjÄ…tki to wina ze specjalnych kolekcji, z reguÅ‚y dÅ‚ugo dojrzewajÄ…ce oraz slynne Penfold’s Grange Heritage pochodzÄ…ce z Barossa Valley.

Dziewczyna pracujÄ…ca w winiarni podaje nam listÄ™ win do testowania i jednoczeÅ›nie cennik, gdybyÅ›my zdecydowali siÄ™ na zakupy. Opowiada anegdotÄ™ o trzech niemieckich turystkach, które po ostatnim kieliszku próbowanego wina spytaÅ‚y, ile to kosztuje. W odpowiedzi usÅ‚yszaÅ‚y, że dwadzieÅ›cia kilka dolarów. TrochÄ™ skwaszone wysupÅ‚aÅ‚y pieniÄ…dze, podziÄ™kowaÅ‚y i już chciaÅ‚y odchodzić, kiedy zawoÅ‚ano je i poinformowano, że nie wzięły swojego wina. Przyzwyczajone do winnic z doliny Renu myÅ›laÅ‚y, że za degustacjÄ™ siÄ™ pÅ‚aci.

Z Chapel Hill jedziemy do maÅ‚o znanej dzisiaj winiarni Serafina. To miejsce jeszcze kilka lat temu byÅ‚o w posiadaniu najsÅ‚ynniejszej postaci australijskiego wina, najlepszego winiarza tego kraju, zdobywcy masy zÅ‚otych medali na targach tego trunku na caÅ‚ym Å›wiecie – Andrew Garretta. ByÅ‚ on pierwszym winiarzem, który wyprodukowaÅ‚ dajÄ…ce siÄ™ pić i sprzedawać czerwone wino musujÄ…ce metodÄ… „champanoise”.

ChciaÅ‚bym sprawdzić jeszcze kilka innych winiarni, ale dÅ‚ugie listy win przeznaczonych do próbowania oraz fakt, że w samym McLaren jest obecnie ponad sto winiarni, przyprawiajÄ… o zawrót gÅ‚owy i należy rozumieć to absolutnie dosÅ‚ownie.
Słodkie lenistwo
Jedziemy wiÄ™c dalej. Zmierzamy ku zachodowi – do wybrzeża zatoki, po czym skrÄ™camy na poÅ‚udnie. Przejeżdżamy obok bardzo malowniczej, choć niewielkiej zapory wodnej Myponga, a później poprzez strome, dochodzÄ…ce do morza wzgórza do Normanville. Miasteczko z jednym pubem, campingiem i... Å›redniÄ… wieku mieszkaÅ„ców oscylujÄ…cÄ… okoÅ‚o 75 lat.

Po dalszych 25 km na poÅ‚udnie skrÄ™camy do Second Valley – jednej z najbardziej malowniczych dolin, wychodzÄ…cych wprost na zatokÄ™. Na tutejszym polu namiotowym zostajemy na noc i oddajemy siÄ™ pÅ‚awieniu w wodach zatoki oraz dalszemu próbowaniu zakupionego w McLaren wina. No i oczywiÅ›cie ukochanemu przez Australijczyków barbecue, czyli czemuÅ› w rodzaju grillowania.

Sceneria tak piÄ™kna, że momentami zapominam zamknąć usta. OkoÅ‚o 1500-metrowej dÅ‚ugoÅ›ci plaża od póÅ‚nocy i poÅ‚udnia zamkniÄ™ta jest wysokimi klifami. DÅ‚ugie molo (niestety zamkniÄ™te od wielu lat), obok plaży liczne araukarie. No i woda! Nie dosyć, że ciepÅ‚a, to do tego jej klarowność jest wprost nie do opisania. W Europie takiej nie uÅ›wiadczysz. No i ta barwa: coÅ› pomiÄ™dzy akwamarynem i szmaragdem... Istne cudo!
Bojowe torbacze
NastÄ™pnego dnia jedziemy dalej na poÅ‚udnie. Zbliżamy siÄ™ do Cape Jarvis i tutaj skrÄ™camy w lewo – prosto na wschód, by po kilku kilometrach znowu skrÄ™cić na poÅ‚udnie i wjechać do parku narodowego Deep Creek. To jeden z najatrakcyjniejszych zakÄ…tków PoÅ‚udniowej Australii. Brzeg wypiÄ™trza siÄ™ tu do ponad 400 m wzgórzami o bardzo stromych zboczach.

CaÅ‚ość pokryta eukaliptusowym lasem jest rajem kangurów. WiÄ™cej tych zwierzÄ…t widziaÅ‚em tylko w Górach Grampians. DominujÄ… tu kangury szare, nie sÄ… takimi olbrzymami jak czerwone z centrum i póÅ‚nocy kraju, jednak i tak wiele z nich budzi respekt swoimi rozmiarami. Z natury Å‚agodne, potrafiÄ… czasem być Å›miertelnie niebezpiecznie – zwÅ‚aszcza, gdy czujÄ… zagrożenie dla swoich mÅ‚odych, czy też (czym byÅ‚em zaskoczony) dla swoich partnerów. JeÅ›li atakujÄ…, stajÄ… (dosÅ‚ownie!) na ogonie i potężnie kopiÄ… tylnymi Å‚apami, zakoÅ„czonymi kilkucentymetrowymi pazurami. Nic nie równa siÄ™ sile kangurzych nóg, które czÄ™sto ponad stu, a czasem dwustukilogramowe ciaÅ‚o zwierzÄ™cia potrafiÄ… wybić na odlegÅ‚ość kilkunastu metrów.
Pingwini azyl
Deep Creek to nastÄ™pne cudowne miejsce. Urzeka rozlegÅ‚ymi panoramami i... absolutnÄ… pustkÄ…! Najbliższe siedziby ludzkie sÄ… 30 km stÄ…d. Ruszamy dalej na wschód, by dotrzeć do najwiÄ™kszej miejscowoÅ›ci póÅ‚wyspu, urzekajÄ…cego piÄ™knem Victor Harbour. To miasteczko jest gÅ‚ównym poza samym Adelaide centrum turystycznym PoÅ‚udniowej Australii. SÅ‚ynie z połączonej ze staÅ‚ym lÄ…dem Wyspy Granitowej i jej lokatorów – malutkich pingwinów i przypÅ‚ywajÄ…cych tu zimÄ… bardzo licznie wielorybów.

Po 2-godzinnym postoju opuszczamy Victor i jedziemy do Goolwa. Tu nocujemy. Rano pożyczam rower z postanowieniem dotarcia plażą do ujścia rzeki Murray. To zaledwie 11 km. Pierwsze 6 km jest stosunkowo łatwe: piasek twardy i tylko chwilowo miękkie łachy każą mi schodzić z roweru. Dalej jednak jest coraz bardziej miękko i cały czas muszę pchać welocyped, a stopy grzęzną w grubym piasku.

5 km pokonujÄ™ w... 3 godziny, i to tylko dlatego, że ukryÅ‚em rower, by zabrać go w drodze powrotnej. Wreszcie docieram do celu. WidzÄ™ kilku wÄ™dkarzy, którzy dojechali tu terenówkami. Na drugÄ… stronÄ™ rzeki mam 30 metrów, lecz żeby dojechać tam autem musiaÅ‚bym odbyć podróż liczÄ…cÄ… ok. 400 km.
Ptasi raj i fale giganty
PóÅ‚wysep oddzielajÄ…cy Lake Alexandrina od oceanu nazywa siÄ™ PóÅ‚wyspem MÅ‚odego Å»onkosia. SkÄ…d nazwa? Wystarczy spojrzeć na mapÄ™... Tuż obok zaczyna siÄ™ Coorong. To miejsce bliskie jest miÅ‚oÅ›nikom ptaków. Ponad 200 gatunków pierzastych stworzeÅ„ ma tu swoje siedziby. Wiele tu olbrzymów z dominujÄ…cym pelikanem na czele. SÄ… też czaple biaÅ‚e, czarne Å‚abÄ™dzie, marabuty. Zaskakuje liczebność stad. Gdziekolwiek by spojrzeć, tam tysiÄ…ce ptaków.

Czas wracać. Nazajutrz wybieramy się na plaże surfingowe. Sprawdzam w internecie jak wielkie będą fale. Okazuje się, że mogę oczekiwać fal nawet kilkunastometrowych! Takie kolosy zdarzają się w tym miejscu tylko kilka razy w roku.
Legenda surferów
Wyjeżdżamy przed Å›witem. Tuż po wschodzie sÅ‚oÅ„ca dojechaliÅ›my do miejsca oddzielajÄ…cego dwa najpiÄ™kniejsze na caÅ‚ym póÅ‚wyspie plaże – Waitpinga i Parsons. W dole (parking jest 120 m nad wodÄ…) widzÄ™ wielkie fale. IdÄ… w równej odlegÅ‚oÅ›ci, ok. 200 m jedna za drugÄ…: idealne warunki do surfingu. Na tych dwóch plażach pÅ‚ywa elita surferów z PoÅ‚udniowej Australii. Ten fragment wybrzeża to jedna z najniebezpieczniejszych plaż Å›wiata. No i żarÅ‚acze biaÅ‚e czÄ™sto pojawiajÄ… siÄ™ blisko brzegu...

Fala czÄ™sto przekracza 10 m wysokoÅ›ci i surferzy majÄ… problemy z jej doganianiem. Najpierw wyrównujÄ… prÄ™dkość deski z prÄ™dkoÅ›ciÄ… fali i wtedy jednym skokiem stajÄ… na desce. Ten sport jest nieprawdopodobnie widowiskowy. Ale... Niedaleko stÄ…d, kilkanaÅ›cie lat temu jednego z dwóch przyjacióÅ‚-surferów zaatakowaÅ‚ rekin. Drugi, widzÄ…c to pospieszyÅ‚ przyjacielowi z pomocÄ… i zaczÄ…Å‚ okÅ‚adać drapieżcÄ™ goÅ‚ymi pięściami. Niestety – pierwszy z surferów zmarÅ‚ z powodu upÅ‚ywu krwi, lecz akt odwagi jego przyjaciela staÅ‚ siÄ™ miejscowÄ… legendÄ….

Czas wracać do Adelaide. W drodze powrotnej mijamy farmy. Niestety – z roku na rok coraz trudniej tu o wodÄ™ i nad przyszÅ‚oÅ›ciÄ… osiadÅ‚ych w okolicy rodzin gromadzÄ… siÄ™ ciemne chmury.

Dojeżdżam do domu moich gospodarzy. Jutro ponownie wsiÄ…dÄ™ do samolotu i polecÄ™ dalej na wschód – do Sydney.
 
« poprzedni artykuÅ‚   nastÄ™pny artykuÅ‚ »
Kontakt  |  Reklama